Z portugalskich wojaży (zazdrość!) rodzicielka przywiozła w prezencie piri piri (wiadomo, jestem chilli-maniakiem), sardynki w oliwie i pięć miniaturowych butelek porto. Z tych ostatnich najbardziej ucieszył się chłopak - dla mnie porto jako trunek jest za słodkie i za ciężkie. Za to sprawdziło się doskonale jako baza syropu w śliwkowej tarcie.
Tarta ze śliwkami i porto
klasyczne ciasto kruche z mąki, masła i lodowatej wody, ze szczyptą soli i odrobiną cukru
50ml porto (tak naprawdę przydałoby się więcej, ale chłopak pozwolił mi usunąć alkohol z jednej tylko buteleczki;))
2 łyżki brązowego cukru
laska cynamonu
1-2 kuleczki ziela angielskiego
odrobina mąki ziemniaczanej
śliwki węgierki (około 10)
do podania: np. lody waniliowe, śmietanka ubita lub nie
Szybko ugniatamy ciasto, wstawiamy do lodówki, piekarnik rozgrzewamy do 175 stopni.
W rondelku podgrzewamy porto z cukrem, laską cynamonu i zielem angielskim. Kiedy płyn zredukuje się o mniej więcej połowę, zdejmujemy z ognia, wyławiamy przyprawy.
Śliwki myjemy, kroimy na połówki.
Ciasto rozwałkowujemy w formie na tartę (u mnie 24cm), nakłuwamy i wstawiamy do piekarnika na około 15 minut. Śliwki mieszamy obtaczamy w odrobinie mąki ziemniaczanej i zalewamy syropem. Układamy na podpieczonym spodzie. Pieczemy przez 45-50 minut.
Podajemy z lodami i/lub bitą śmietaną.


Ta tarta wygląda pysznie. Z lodami waniliowymi to dopiero deser... :)
OdpowiedzUsuńSliwki i porto to bardzo zimowe polaczenie. Tarta musiala byc obledna!
OdpowiedzUsuńIdealna tarta na tę porę roku. Śliwki i porto razem brzmią pysznie :).
OdpowiedzUsuńpyszne są wojażowe prezenty :-))
OdpowiedzUsuńAle mi narobiłaś ochoty na coś ze śliwkami :>!
OdpowiedzUsuń